Prolog
*20 lat wcześniej*
- (zacinający się głos reporterki) T-tu te-le-wi-zzja Northe. Nna-da-jje-my z Bla-cc-k-wod Pines, miee-jsa zze-szło-rrocznego za-ginięcc-ia dww-óchhh sióstrr - Hannah i Beth. Dz-dziś od-nnaleziono tu piątkę przyjaciół - Ashley, Christophera, Matta, Mike'a oraz Samanthe ,którzy ww Dd-ni-uu zz-agg-inięcia dziewczyn byli rr-azem na górze pań-sstwa Washingtonów.Zzos-tali oni bezpiecznie przetransportowani nna komen-dde poll-icji w celu przepr-owwadzenia przesłuchan-nia. Wciąż jednak trwają posz-ukkiwania możliwych ocalałych oraz ślad-oww zagrr-ożenia pan-uującego na górze. Będziemy inff-ormować państwa na bież-...AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!-..-BIP-BIP-BIP.…
|Proszę wszystkich słuchaczy o zachowanie spokoju - już podjeliśmy próbę kontaktu z naszą ekipą reporterską, narazie nie mamy pojęcia co się dzieje...Będziemy starać się przekazywać informację jak najszybciej to możliwe. W tej chwili zapraszamy jednakże na blok reklamowy|
Rozdział #1 ,,Prawda boli, więc zawsze można jeszcze kłamać.''
*Chloe*
- Musisz w końcu wyznać mi prawdę.. Jestem prawie dorosła tato!-Krzyknęłam w końcu.
-Jaką prawdę?? Chloe o co ci chodzi dziecko??-Powiedział na niby zdziwionym tonem ojciec.
-Nie udawaj, że nie wiesz... chodzi o mamę.Co się z nią tak naprawdę stało??
-No dobra.. to chyba czas aby wszystko ci opowiedzieć...- odpowiedział tata z wyraźną trudnością w głosie .
-NAJWYŻSZY…
-Dobrze wiesz, że to dla mnie trudne, więc proszę postaraj się mi nie przerywać.-Uprzedził mnie ojcicec.
-No zgoda..-Odparłam po chwili namysłu.
-Widzisz kochanie.. twoja mama jak sama wiesz była reporterem w okolicznej telewizji. Dokładnie 20 lat temu, gdy byłaś bardzo mała pojechała na góre Blackwood Pines z ekipą telewizyjną, z powodu znalezienia tam piątki młodych osób - przerażonych, w nie najlepszym stanie. Gdy opowiadała o wszystkim co się dzieje przed kamerą to nagle.. nagle.. po prostu słychać było tylko krzyk i..sygnał całkowicie się urwał .Do dziś tak naprawdę nie wiadomo co się stało.Później wysyłano tam mnóstwo ekip ratunkowych, straży pożarnej, a nawet agentów specjalnych.Nikt nie wrócił. Ja.. ja chciałem tylko przeprosić, że mówię ci o tym dopiero teraz, ale.. ale bałem się..
Wtedy całkowicie się rozkleiłam .. zdecydowałam więc, że pojadę do Blackwood Pines.Muszę się dowiedzieć co stało się z moją mamą, dlaczego nikt od dawna stamtąd nie wrócił, muszę po prostu wiedzieć co się tam naprawdę dzieje. Na pewno nie zamierzam mówić o tym mojemu ojcu,bo nigdy w życiu mnie tam nie puści.Ale ktoś przecież musi wiedzieć! Postanowiłam przekazać to tylko moim najbliższym przyjaciołom: Jessice,Amandzie, Liam'owi,Lucas'owi i James'owi.Wzięłam kurtkę, zabrałaam ze stolika telefon oraz plecak i jak najszybciej mogłam wybiegłam w stronę domu Jess, z którą miałam najlepszy kontakt.Zanim wyciągnęłam telefon, żeby zadzwonić do wszystkich i powiedzieć im o tym, że chcę się z nimi spotkać zdołołam jeszcze usłyszeć krzyk mojego taty:
-Chloe! Chloe gdzie ty idziesz, wracaj natychmiast!! Chloe przepraszam!!!!!!!
-To nie twoja wina!-Odkrzyknęłam cała we łzach..nie chciałam go opuszczać nic nie mówiąc, bo wiedziałam jak bardzo się o mnie martwił. Ale musiałam tam jechać -dla świata, - dla mojej mamy.
Zadzwoniłam do Jess i umówiłam się z nią na spotkanie u niej.. jej rodzice wyjechali na miesiąc do Francji, więc miała wolną chatę.Gdy skontaktowałam się już z pozostałą czwórką zwolniłam trochę tempo. Dom mojej przyjaciółki znajdował się jakiś kilometr z miejsca mojego tymczasowego pobytu, więc byłam tam po jakiś 10 minutach.Okazało się, że wszyscy już z zniecierpliwieniem na mnie czekali.
-Hej Chloe-przywitała się Jessica-O co chodzi?? Czemu nas tu wszystkich zebrałaś?I co najważniejsze dlaczego płaczesz??
-Cześć wam-odparłam próbując udawać uśmiech-Musze wam powiedzieć o czymś bardzo ważnym..Tylko proszę wysłuchajcie mnie do końca i spróbujcie jakoś zrozumieć.
-Oczywiście kochana, przecież jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi prawie od zawsze..
-No więc...Wyjeżdża-
-GDZIE?!?KIEDY?!?CZEMU?!?PO CO?!-Zasypał mnie pytaniami James.
-Jamie, nie zdążyłam powiedzieć nawet słowa, a ty już mi przerwałeś.. Przecież przyszłam tu żeby wam wszystko dokładnie wytłumaczyć.
Wiedziałam od dawna, że chłopak jest we mnie zakochany..W sumie to on też nie był mi obojętny, ale nigdy tego nie pokazywałam.Byłam pewna, że przez to nasza przyjaźń, którą przez tyle lat budowaliśmy w szóstkę natychmiast by się rozpadła.
-Mów dalej, proszę, nie trzymaj nas tyle w niepewności-oznajmiła Amanda.
-No dobra..Dowiedziałam się dziś co tak naprawdę stało się z moją matką, to znaczy nie do końca dokładnie, ale to zawsze lepsze niż nic.Nie umarła na jakąś ciężką chorobę tak, jak gdy byłam dzieckiem mówił mi ojciec.- Co ciekawe już te dwa zdania sprawiły, że wszyscy siedzieli z wyłupiastymi oczami i dziwaczną zdziwioną miną, słuchając moich słów jakbym czytała ich wyrok śmierci -W rzeczywistości pojechała zrobić reportaż na słynnej górze Blackwood Pines i prawdopodobnie umarła, z niewiadomych i niewyjaśnionych przyczyn.Wysyłano tam wiele ratowników górskich,aby zbadali tę sprawę, ale żadni już nie wrócili.
-Wow- Liam zdobył się na wypowiedzenie jednego słowa.
-Kontynuując postanowiłam wybrać się na tą przeklętą górę, a wy jesteście jedynymi osobami, które będą o tym wiedzieć.
-Chloe nie możesz! Nie wrócisz stamtąd!! Dobrze wiesz, że gdy stały się te wszystkie okropieństwa moi rodzice Christopher i Ashley byli na górze państwa Washingtonów. Wszystko to widzieli i przeżyli koszmar. Kilku ich przyjaciół tam umarło, rozumiesz?! A ci, którzy przeżyli całkiem oszaleli...
-Mam swoje ważne powody żeby tam jechać Lucas, i nikt, ani nic mnie przed tym nie powstrzyma..- odparłam zdecydowanym głosem.
-Z jakich niby powodów masz zamiar poświęcać swoje życie?! - wykrzyczał bardzo bliski płaczu Luke.
-Właśnie!-dodała prawie chórem reszta przyjaciół.
-Jeśli tak bardzo chcecie to wiedzieć to wymienię wam w punktach.Po pierwsze; jak dobrze wiecie w okolicach góry dzieją się ostatnio dziwne rzeczy - ludzie mówią, że widzą chude potwory kręcące się w okolicy, że słyszą jakieś ryki i krzyk, że coś brutalnie morduje i zjada ich zwierzęta, a ja muszę się dowiedzieć o co w tym chodzi.Po drugie; Chcę wiedzieć co się stało z moją mamą i ze wszystkimi osobami, które stamtąd nie wróciły.Oraz po trzecie; mam zamiar rozwikłać tajemnicę tej góry i oznajmić ją całemu światu, któremu w tej chwili zagraża z jej strony niebezpieczeństwo. --Wyrecytowałam pewna mojej decyzji.
-Chloe przecież tym wszystkim zajmie się policja!!!-powiadomił mnie Liam.
-Jakoś od tylu lat jeszcze nie zaczęła- odpowiedziałam z ironią.
-Nie jedziesz i koniec kropka.-zgodziła się cała grupa.
*-jeszcze zobaczymy.*-pomyślałam.
-Muszę to wszystko przemyśleć.Zresztą ja już chyba pójdę.Ale Jess, czy mogłabyś pożyczyć mi jakąś cieplejsza bluzę?? Wydaje mi się, że na dworze jest teraz dosyć zimno...
-Jest jakieś 10 stopni, ale jak chcesz. Nie rób tylko nic głupiego, proszę Chloe..
-Dobrze Jessica.Cześć wszystkim!- rzuciłam wychodząc.
Tak naprawdę nie miałam zamiaru o niczym myśleć.Gdy tylko oddaliłam się od domu Jess udałam się do małego spożywczaka, gdzie ponieważ w plecaku miałam dosyć dużo kasy, kupiłam zapas wody i jedzenia.W pobliskim kiosku zakupiłam natomiast bilet na pociąg do Seaville - miasteczka położonego nieopodal Blackwood Pines. Na dworzec dotarłam w około pół godziny.Miałam to szczęście, że mój pociąg przyjechał dosłownie chwilę po tym jak przyszłam.
Podróż minęła dosyć szybko jednak byłam cholernie zmęczona. Byliśmy na miejscu około 19, ale ponieważ była zima już robiło się dosyć ciemno.Jednak mi to nie przeszkadzało. Gdy mój środek transportu udał się w droge powrotną, a wszyscy ludzie odeszli w swoją stronę zrobiło się aż przerażająco cicho.Postanowiłam od razu ruszyć w drogę, szłam powoli i spokojnie w stronę majestatycznej góry, gdy nagle ktoś złapał mnie za kark i uderzył mocno w tył głowy.
Dalej była tylko ciemność.. wszędzie ciemność.
No więc to na tyle dzisiaj.. Mam nadzieje, że moja ,,twórczość'' wam się spodobała :) Narazie może być trochę nudno bo akcja dopiero się rozkręca, ale w następnych rozdziałach to się na pewno zmieni.Chciałabym jeszcze pozdrowić całą konfe na fb ,,BAMBINOS 😍<3💪FOREVER'' a w szczególności Weronikę - dziękuje ci kochana za pomoc, wsparcie, za to, że przekonałaś mnie do tego, aby założyć bloga oraz za to, że kochasz Until Dawn tak samo mocno jak ja :3
Kochana to jest świetne mówię ci 👌👌💖 Nie musisz dziękować za to, że Cię wspieram ja musze ;33 przecież jesteśmy wszystkie siostrami, a siostry tak robią 💖
OdpowiedzUsuńJa wciąż nie uważam, że to jest świetne, ale mimo to dziękuje <3
UsuńMega *-* świetny rozdział ^-^
OdpowiedzUsuńDziękuje bardzo <3
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
Usuń